Powiedział też do nich: "Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia". I opowiedział im przypowieść: "Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!” Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?" Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga".

 

Uważał, że niecały spadek należał się jego bratu. Taka jednak była wola ofiarodawcy. Widocznie nie zasłużył na to, aby został również obdarowany. Tak było kiedyś i tak jest dzisiaj. Dopiero po śmierci rodziców człowiek domaga się jakoby swoich praw, zapominając za ich życia o obowiązkach wobec nich. Wykorzystując tę sytuację Pan Jezus prowokuje słuchacza, czytelnika do przemyśleń na temat swojej relacji do pracy, bogactwa, chciwości… Chrystus potępił bogatego człowieka nie za to, że dzięki swej uczciwej pracy zapełnił spichlerze stając się bogatym, ale za jego niewłaściwy stosunek do bogactwa, szczególnie w perspektywie jego wykorzystania w przyszłości. Należy bowiem moralnie i etycznie postępować w trakcie zdobywania dóbr, jak i późniejszego ich wykorzystywania. Bogactwo nie jest złem moralnym, jest darem Boga. Można posiadać wiele i zachować człowieczeństwo. Można być ubogim i nie być człowiekiem. „Kto zrozumiał, że prawdziwe bogactwo jest bogactwem serca a nie kieszeni, ten odkrył piękno Ewangelii, piękno prawdziwego chrześcijaństwa i człowieczeństwa” (ks. E. Staniek).